piątek, 24 kwietnia 2015

Goście w moim ogródku

Oj strasznie długo mnie tu nie było :(
Ale chyba każdy tak ma, że czasami opanowuje go brak weny. Może trzeba odpocząć?  bo robienie czegoś na siłę nie ma sensu, żeby wyszło coś ładnego czy ciekawego musi być tworzone z przyjemności samego tworzenia a nie konieczności. Nadal nie mam nic z rękodzieła za to dziś pokarzę Wam moich małych gości :)




Wiem, że już nie ma potrzeby dokarmiania ptaków jednak lubię patrzeć przez okno jak te maluchy pałaszują śniadanko więc nadal ciągle im coś podrzucam:D. Wówczas pierwsza poranna kawa smakuje jeszcze lepiej zwłaszcza jak jeszcze sobie podśpiewują :)



A oto kolejny gość : wystrojony w piękne kolorowe ubranko pan Bażant. Przyzwyczaił się, że zawsze coś pod tym większym karmnikiem znajdzie .


Pani Bażantowa przychodzi w skromniejszym stroju.


Natomiast ten koleś nie lubi deszczu i znalazł sobie niezłe schronienie, oczywiście jak tylko przestało padać wyruszył w dalszą drogę :)






To zdjęcie to przewodni temat kolejnego posta :D, zapewne już się domyślacie o czym będzie :))

Pozdrawiam cieplutko :)

3 komentarze:

  1. Fajnie u ciebie i gościnnie. I też nie mogę się doczekać dni, kiedy będę mieszkała na "dworze" ( tarasie). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nie pan Bażant chodził prawie pod oknami, osiedle graniczy z łąką,
    jednak odkąd łączka została zaanektowana przez psiarzy coraz rzadziej tam zagląda, szkoda, to był miły widok a drań budził mnie rano darciem dzioba! ;-D

    OdpowiedzUsuń