czwartek, 24 lipca 2014

Koszyczki z momi pierwszymi kwiatkami kanzashi i nie tylko :))

Na wstępie muszę się Wam wytłumaczyć dlaczego tak mnie tu mało :( : zabrałam się za przemeblowanie moich kwiatków w ogrodzie :)). Wiem, że to nie pora, we wszystkich poradnikach piszą o wiośnie lub jesieni ale poszperałam w internecie i w/g praktycznych porad wcale tak nie musi być :D.
Ponieważ jakoś w tym roku i tak to marnie wygląda postanowiłam zaryzykować i poprządkować. Efekty będą za rok i wówczas Wam pokarzę co mi z tego wyszło :)
A teraz za przykładem Danusi wykorzystam stare robótki a właściwie moje pierwsze kroki w wiklinie i kanzashi :)

Zacznę od najstarszych :



Tu jak widzicie jeszcze nie wiedziałam, że jest coś takiego jak kanzashi  więc kwiatki kombinowane :))




A tera moje początki z kanzashi :




Nie miałam jeszcze kleju na gorąco więc wszystko było zszywane ręcznie igiełką :))))




I kolejny :





I takie to były moje początki, więc jeśli ktoś zastanawia się, ogląda cudeńka z wikliny ( nie u mnie bo mi do tego jeszcze daleko ) niech się początkami nie zraża . Trzeba sobie mówić : wyszło jak wyszło następne będzie ładniejsze :)))) Ja tak się pocieszam bo co mi zostało jak patrze na cudeńka moich internetowych koleżanek Jeśli dziś ktoś trafił do mnie przez przypadek to zapraszam na blogi, które mam na prawej zakładce, tam nie można się nudzić, tam się traci poczucie czasu :).
No z całego serducha dziękuję Wam moje kochane, że zaglądacie, zostawiacie dobre słowo i że jesteście :)

Ale dziś się rozgadałam :D, mam nadzieję, że nie zanudziłam. Dziękuję , że dotrwaliście do końca a i jeszcze skromnie poproszę o skromny komentarzyk ;)
Moc serdeczności i zapraszam na kolejne spotkanie :)

18 komentarzy:

  1. Bogusiu powiem tak , zgadzam się z Toba że poczatki bywaja trudne i trzeba się szkolic do upadłego, Ja tak mam , że próbuje ciągle czegos nowego , w efekcie w żadnej dziedzinie nie dochodze do perfekcji , ale powiedzmy osiagam poziom średni , no chyba że coś mi wybitne nie pasuje to sobie odpuszczam . Tak był i z kwiatakmi kanzashi. Zraziłam się bo mi to nie wychodziło, zapalniczka zamast opalc wstążki oapalła moje paluchy, klej mi kapał zamiast na wstązki tez na paluchy i o dziwo dopiero mi nitak z igłą pomogła. Więc teraz jak juz robie kwiatki to własnie przy uzyciu igły z nitką. Więc podziwiam Twoje zaparcie bo dokonale pamietam Twoje pierwsze kwiatki w tej technice i widze że poczyniłas ogromne postępy . Te trzy oststnie sa doskonałe.
    Dziękuję , że mój blog znalazł się na Twoim prawym pasku jestem zaszczycona ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulka ! :) jak by mogło Ciebie tam nie być skoro podziwiam Twoje prace :))

      Usuń
  2. oj tak blogi czytanie i komentowanie zajmują sporo czasu, czasem aby być na bieżąco a nie mając czasu na komentarze, wchodzę i czytam , oglądam wychodzę, albo czytam nagłówek, niestety :( U ciebie zostawię ślad dlatego ze świetnie radziłaś sobie z papierową wikliną bez kleju na gorąco, ja bym nie wpadła na pomysł igła z nitką :) Poza tym jest wiele pierwszych "brzydszych prac" niż twoje więc śmiało możesz być dumna z siebie . A kwiaty są rewelacja i te kombinowane i te na umiane ;) buźka

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje pierwsze prace z wikliną wcale Bogusiu nie są brzydkie. Trzeba było widzieć moje hehehehe. Całe szczęście, mało kto je widział ;) A kanzashi podziwiam i podziwiać będę zawsze.
    Co do kwiatków, ja tez przesadzam czasem o różnych porach. Nie raz musiałam przesadzać w fazie kwitnienia. Jeśli przesadza się z bryłą ziemi na korzeniach, na pewno nic im się nie stanie :) Ja już nie moge się doczekać efektów Twoich ogrodniczych prac :)
    Pozdrawiam gorąco, Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ ja mam " poligonową ziemię " czyli piach to liliowce posiedziały w wodzie, kosaćcom to nie przeszkadza a nawet poczytałam, że dobrze im robi posuszenie 2-3 dni a inne na bieżąco przesadzałam.Jak skończę to zrobię pościk jak to teraz wygląda :)). Uściski Efciu :)

      Usuń
  4. Jak dla mnie możesz pisać i gadać wiećej ,ja tam lubię czytać .Bogusiu miło mi ,że idziesz w me ślady i pokazałaś stare prace,bo niestety czasu każda z nas ma mało i nie ma go na śledzenie wszystkich blogów od początku.A tak wszystko w jednym miejscu i można nawet ocenić postępy prac.A koszyczki Twoje są urocze,może jeszcze nie doskonałe,ale trening czyni mistrza.Kwiatki wyszły cudnie a każdy inny i urokliwy
    Bużka kochana:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze Danusiu, że jesteś i masz takie fajne pomysły, które można Ci podkradać :)) Gorące uściski (choć u mnie dziś pada) :)

      Usuń
  5. Ten bialy koszyczek jest sliczny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bogusiu jak dla mnie to sa cudenka i zdania nie zmienie ! Ja probowalam cos plesc, ale to neistety nie dla mnie :( Jakos nie mam cierpliwosci , natomiast Twoje poczatki byly cudowne ! Jestem zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  7. Bogusiu koszyczki wyglądają naprawdę super,a z tymi kwiatuszkami prezentują się fantastycznie.
    Jeśli to są Twoje początki,to jesteś zdolna niesłychanie bez dwóch zdań.
    Pozdrowionka ciepłe przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdeczne dzięki Ilonko i dla Ciebie również słodkie pozdrowionka :)

      Usuń
  8. podpisuję się pod tym co napisały dziewczyny - jeśli to początki to robią wrażenie....a i dobór kolorystyczny dodatków jest świetny więc czekam na dalszy rozwój wydarzeń:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne koszyczki, jak na początkowe wyglądają super a ozdoby nas nich to dopiero piękności. Jako całość szczególnie spodobały mi się biały koszyk i taki kremowy nad tym białym- cudne są. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajniutkie, nie wiem co ty od nich chcesz? ;-DDD
    też chodzi za mną ta wiklina... tylko ta doba taka krótka :-)

    OdpowiedzUsuń